Prolog
Słońce chyliło się
na horyzontem. Obszerne korony drzew
chroniły mury wioski przed krwisto czerwonymi promieniami , rozpaczliwie
próbującymi oświetlić ziemi jeszcze przez moment. Różowe chmury wolno odpływały
razem z nimi przeganiane potężną mocą księżyca.
Ludzie w Kirigakure pośpiesznie schodzili z ulic chcąc jak najszybciej trafić do swoich domostw. Cały kraj Wody o tej porze roku był ponury, melancholijny i jakby nie obecny, zadziwiające bo przecież właśnie był początek czerwca. Jednak mocne i zimne wiatry wiejące z nad oceanu otaczającego wyspy odstraszał turystów, a nawet mieszkańców przyzwyczajonych do takiego klimatu przed spędzaniem swojego dnia na powietrzu.
Szare chmury równo z nadejściem nocy przysłoniły niebo.
Patrzyła na nie z niepokojem, będzie padało. Czuła to. O tej porze roku zawsze padało, dlatego nie lubiła lata w tej wiosce. Po jej smukłych ramionach przemkną się wiatr zostawiając za sobą dreszcze, dostał się nawet pod jej ciepły sweter robiąc całkowite spustoszenie, na szczęście przez te siedemnaście lat jakie spędziła w kraju Wody przyzwyczaiła się do tego. Nie odczuwała chłodu tak jak inni, była doskonale przygotowana na zimno. W Kiri nie było to nawet elementem szkoleniowym ninga, bo każdy kto wywodził się z tej ziemi miał to zapisane genetycznie, taka umiejętność była bardzo wygodna. Jednak ona była kimś więcej niż zwykłym mieszkańcem Kirigakure, a nawet zwykłym ninga, ona była najlepszym skrytobójcą jaki chodził po tych wyspach. Jej imię budziło postrach nie tylko cywilów, ale także w szeregach wroga oraz jej własnych. Jej dar był jednocześnie przekleństwem, całe jej życie było wieczna podróżą i obawą przed schwytaniem oraz najgorszą karą – Śmiercią.
Ludzie w Kirigakure pośpiesznie schodzili z ulic chcąc jak najszybciej trafić do swoich domostw. Cały kraj Wody o tej porze roku był ponury, melancholijny i jakby nie obecny, zadziwiające bo przecież właśnie był początek czerwca. Jednak mocne i zimne wiatry wiejące z nad oceanu otaczającego wyspy odstraszał turystów, a nawet mieszkańców przyzwyczajonych do takiego klimatu przed spędzaniem swojego dnia na powietrzu.
Szare chmury równo z nadejściem nocy przysłoniły niebo.
Patrzyła na nie z niepokojem, będzie padało. Czuła to. O tej porze roku zawsze padało, dlatego nie lubiła lata w tej wiosce. Po jej smukłych ramionach przemkną się wiatr zostawiając za sobą dreszcze, dostał się nawet pod jej ciepły sweter robiąc całkowite spustoszenie, na szczęście przez te siedemnaście lat jakie spędziła w kraju Wody przyzwyczaiła się do tego. Nie odczuwała chłodu tak jak inni, była doskonale przygotowana na zimno. W Kiri nie było to nawet elementem szkoleniowym ninga, bo każdy kto wywodził się z tej ziemi miał to zapisane genetycznie, taka umiejętność była bardzo wygodna. Jednak ona była kimś więcej niż zwykłym mieszkańcem Kirigakure, a nawet zwykłym ninga, ona była najlepszym skrytobójcą jaki chodził po tych wyspach. Jej imię budziło postrach nie tylko cywilów, ale także w szeregach wroga oraz jej własnych. Jej dar był jednocześnie przekleństwem, całe jej życie było wieczna podróżą i obawą przed schwytaniem oraz najgorszą karą – Śmiercią.
